sobota, 10 marca 2018

Mamy wakacje :) Refleksje po egzaminach w edukacji domowej.


Wolność! :)

Właśnie wróciliśmy z tygodniowego maratonu egzaminacyjnego i przed nami pół roku wakacji :)

Czwarta klasa to sporo materiału ale postanowiliśmy spróbować zdać wszystko za jednym zamachem i powiodło się, nawet bardzo :)
Codziennie rano pisemne, popołudniami ustne - nie mogę powiedzieć, że obyło się całkiem bez stresu ale nauczyciele byli życzliwi i z dnia na dzień dzieci miały więcej odwagi i luzu.

Co się przydało?

- na pewno samodzielnie zrobione projekty - zabawne, z włożonym w nie sercem - do każdego przedmiotu zrobiliśmy po jednym lub dwa - dzieci wiedząc, że będą mogły o nich opowiadać mniej się stresowały na ustnych, a przy okazji mogły się wykazać dużą wiedzą z tych wybranych przez siebie zakresów,

- mnemotechniki - gdy już nie dało się czegoś zapamiętać w sposób tradycyjny, wymyślaliśmy mniej lub bardziej swobodne, pomylone skojarzenia - raz chodziłam po pokoju z plastikowymi grabkami we włosach wymachując pieniędzmi, by moi mili zapamiętali, że reformę walutową przeprowadził Grabski (moja córcia mówiła potem: Grabowski, Grabkowski - na pewno coś z grabkami i wszyscy się śmiali)

- podobnie wyglądały nasze zeszyty - pełne szkiców, rysunków, wolnych skojarzeń - byle tylko naprowadzić myśli na właściwy trop,

- testy z internetu - korzystaliśmy ze strony profesor.pl , z zakładki 'sprawdziany' i z każdego przedmiotu robiliśmy ich masę - dzieci oswoiły się ze stylem pytań egzaminacyjnych, nauczyły je starannie czytać, wreszcie gdy przyszedł czas egzaminów - testy, które dostali, były po prostu kolejnymi do rozwiązania (bez większych emocji).

Jestem trochę zmęczona i trudno mi wyciszyć myśli - w głowie wirują jeszcze daty, granice rozbiorów, wyrażenia dwumianowane czy strefy toni wodnej a K. śmieje się i pyta czy może mnie zgłosić do Wielkiej Gry?

Patrzę na walizki, ogrom prania przede mną i kot stęskniony szturcha mnie co rusz ale to bardzo miłe - wróciliśmy i zaczynamy zwyczajną codzienność, po naszemu :)




6 komentarzy:

  1. M., Twój opis Waszego procesu uczenia zupełnie odpowiada mojej wizji edukacji :)
    Gratuluję O. i A. z całego serca i jestem pewna, ze wiedza zdobyta w ten sposób zostanie z nimi przez całe życie oraz, że będą umieli ją kreatywnie wykorzystać.

    Jeśli chodzi o tradycyjną edukację, to ja właśnie się poddałam - nie jestem w stanie dłużej robić czegoś wbrew własnemu przekonaniu. W czerwcu żegnam się ze szkoła a do zawodu nauczyciela mam nadzieję wrócić, kiedy będę miała swoje dzieci i będę mogła odbywać z nimi tak fantastyczną podróż po wiedzę, jak Wy :)
    Wszystkiego dobrego i cudownych wakacji :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle miłych słów! Dziękujemy serdecznie! :) Gdybym mogła przesłać energię otulającą i wspierającą - to bym przesłała :) - edukacja domowa ma w sobie coś tak pozytywnego i wyciszającego... na pewno warto spróbować, przynajmniej przez jakiś czas - życzę zatem pomyślności na przyszłość :) Tymczasem trzymać będę kciuki za powodzenie nowych planów - w pracy spędzamy dużą część życia - życzę, by ta nowa przyniosła dużo satysfakcji i wewnętrznego spokoju. Ściskam! :)

      Usuń
  2. Gratulacje, super, że Ola i Artur mają taką mamę. Buziaki dla Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy ślicznie! I dzieci i mama :):) Pozdrawiamy cieplutko i życzymy wspaniałej wiosny i dużo słońca!

      Usuń

.

.
Kopiowanie i wykorzystywanie treści bloga bez mojej zgody jest naruszeniem praw autorskich i podlega odpowiedzialności zgodnie z postanowieniami ustawy o prawie autorskim.

Life is not about waiting for the storm to pass...
It's about learning to dance in the rain.