Miłe chwile


Za oknem białe świtanie
i cisza padającego śniegu...

- tak było o poranku,
nie minęło parę godzin a zrobiło się muzycznie:
sople zaczęły się skraplać,
a okna rozbłyskane słońcem odbijać echo śnieżnych lawin spadających z dachów,
ptaki ożywiły się, a koty z przeciąganiem powychodziły z ciepłych kątów,

ktoś ładnie powiedział:

"dziś aura w stanie płynnym -
trwa koncert na cztery rynny"

mam w ręce kosz z jabłkami, chlebem i pomidorkami,
idę dokarmić zwierzęta:

w przedbłękitną porę idę,
w przedzielony las,
tam gdzie budzi się z uśpienia
coś głęboko w nas,

po przedradość swoją idę,
już plucha po pas,
znów przedszczęściem mnie wypełni
przedwiosenny czas

- bo luty to już jakby przedświt przedwiośnia, prawda? :)










http://little----things.blogspot.com/


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty

Odwiedziny

Obserwatorzy