expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 16 września 2014

W drodze na manowce ;)


Przygoda ma nie jedno oblicze.
Nowa fryzura i miłość to też przygoda.
Nawet cofanie samochodu na podjeździe
może wymagać wielkiej wiary a także wielkiej odwagi.
 
Chris o poranku.
Przystanek Alaska.



Przygody.
Lubicie?
Intensywne chwile, kiedy czujemy, że życie pieni się i musuje w ciele,
a serce fika koziołki :)

Mam słabość do ludzi, którzy dbają o przygody,
radosnych ubarwiaczy życia,
śmiałków
wolnych, nieskrępowanych dusz, piszących scenariusze do wspomnień

Pisałam niedawno o szaleństwie i fantazji
o jej niewątpliwej wartości, którą można ująć w słowo: wentyl
choć to oczywiście tylko skromna, do praktycznej perspektywy sprowadzona korzyść
a ile pozostaje jeszcze tych niepraktycznych
i jakże miłych :)

złożyłam wówczas obietnicę,
postanowienie
by dla szaleństwa w codzienności znaleźć miejsce

i znalazłam

przede wszystkim to Bączki mają żyłkę do figli ale i ja się staram :)

kilka naszych ostatnich szaleństw
do przechowania na zaś
niczym konfitury na zimowe dni :)

"... a pamiętasz Mamuś...?"

ps. nie jesteśmy mistrzami w szalonym życiu - uczymy się, dajemy sobie margines na błędy i żenady, poza tym, wbrew pozorom, to nie takie łatwe, zwłaszcza, gdy mama pilnuje, by pomysły były przede wszystkim bezpieczne, a dopiero potem szalone ;)

- woda ze szklanki, którą napełniła ulewna burza - napój mocy o smaku piorunów
- kąpiel z balonami
- spacer po całej galerii handlowej na bosaka
- pytanie wszystkich dzieci na placu zabaw jak mają na imię i życzenie im miłego dnia
- noszenie tornistrów do góry nogami

reszta nie przeszła cenzury publikacji ;)

jeśli można doliczyć nasze wygłupy w jesiennych liściach to jeszcze one :)

dobrej nocy :)










































piątek, 12 września 2014

Bo najważniejsze są małe radości



Moje myśli dziś w jasnych kolorach
dom wypełnia mleczne światło porannej mgły, która zagląda przez otwarte okna
a białe firanki falują miękko w tańcu z lekkim wrześniowym wiatrem
jest rześko i pachnąco

pies wraca ze spaceru z liściem na wilgotnej sierści
dzieci śmieją się z żabki, która urządziła sobie kąpiel w misce kota
pod baldachimami słoneczników








miły widok
szkoda, że umknęła
tak chciałam zrobić jej zdjęcie w tym późnoletnim spa

jest pięknie i nastrojowo, mimo, że to godzina siódma rano
słońce grzeje i migocze drobinkami rosy
ogrodowe choinki stroją się w woale z pajęczych nitek
a jarzębiny w korale

świat jesiennieje
nabiera złotych i rumianych barw
dobrze pomyśleć, że pewnie i nam się to udzieli
trudno przecież być odpornym na wdzięki jesieni :)

moje plany nabrały rumieńców - czy to nie brzmi dobrze? ;)
a jakże :)
powtórzę to sobie kilka razy
może zadziała :))

i babie lato
gdy takie nitki, niby nic, przemkną mi przed nosem
lub osiądą na skórze
przypomina mi się zdanie z Piotrusia Pana

 
Musisz po prostu pomyśleć o czymś cudownym
takie myśli same uniosą cię w powietrzu
 

przepis na uniesienie :)
miły...

jestem dziś swobodnym strumieniem świadomości
patrząc po tym nieskładnym poście ;)

miałam w zasadzie dokonać zapisku kilku ostatnich drobiazgów,
które sprawiły mi przyjemność:

jak książka Dziewczyna znad Rio Paraiso, którą słucham z płyty podczas jazdy samochodem
miły głos lektorki, wspaniałe opisy, niezwykły świat

jak pierwszy ugotowany przeze mnie rosół
bardzo wychwalany przez dzieci






(Bączki uwielbiają rosół a ja zawsze się wzbraniałam przed jego przygotowaniem
jak się domyślam to wina zdania, które dawno temu przeczytałam
"rosół to kompot z trupa"
brr, jak to czyjeś słowa potrafią zawładnąć wyobraźnią
a ja się dałam
nic to
dojrzałam w końcu i rosół ugotowałam
wyszedł pyszny :)


lubię też wracać myślami do radości dzieci ze szkolnych wydarzeń
za chwilę pasowanie na pierwszaka i dom rozbrzmiewa ich śpiewem
ku pamięci - tu klik - piosenka, którą nucą ku mojej wielkiej przyjemności
nastraja mnie optymizmem i pogodą ducha :)


podobnie jak wspomnienie poranka:
"Mamusiu dlaczego ty tak pachniesz sprejem na muchy?" - usłyszałam zaraz po przebudzeniu
"oj, bo w nocy był tu komar, którego próbowałam ubić ale mi się nie udało i wstałam, zeszłam na dół i cała się wypsikałam płynem na komary - i nie ugryzł mnie :) - pewnie sobie myślał: "Rany, ale ta kobieta cuchnie!! czy jest tu jakaś droga ewakuacyjna?!! :))))"

dzieci dostały ataku śmiechu, K. też, a ja z nimi :)))


do miłych chwil dodaję sobie jeszcze słowa Arturka,
który jest aktualnie zafascynowany mapami i planami terenu
i opowiada o nich z wielkim zaangażowaniem i fantazją
przy jednej z nich powiedział mi tak:



(...) trzeba Mamusiu minąć słoneczniki
i iść fioletową ścieżką
przez krzaki jagodowe
w stronę tęczy
 

czyż nie pięknie?
mam w domu poetę :))


Miłego dnia!



poniedziałek, 8 września 2014

Wrześniowy piknik w lesie

 
 
 
Pomiędzy dzikością a udomowieniem
jest cienka granica,
nie ważne jak bardzo się ucywilizujemy,
coś nas ciągnie do lasu :)
 
 
                                                                          Chris o poranku
                                                                              Przystanek Alaska
 
 
  


















































































I jeszcze nasza wyprawa na kasztany :)

























wiewiórka dostarczyła dużo emocji :)))






 
Nasza wyprawa rok temu - link
 
 
 
 
http://blog-o-poranku.blogspot.com/2013/09/fiu-bzdziu-pod-kasztanami.html
 
 


Miłego tygodnia! :)





piątek, 5 września 2014

Nasz wrzesień :)



Tyle się wydarzyło ostatnio
początek roku szkolnego
początek nowych wyzwań zawodowych w nieco odmienionej formie,
początek zajęć pozalekcyjnych
i dziś - czterdziestka K. :)

wieczorem imprezka w mniejszym gronie, większa gdy wróci mój Tato z wyjazdu

z jednej strony padam już po tym intensywnym tygodniu
z drugiej - jestem tak naładowana energią, że zaraz zacznę świecić :)







Dzieci są fantastyczne
cieszą się z tylu drobiazgów a ja słucham z zachwytem

o całej akcji mierzenia wzrostu i doboru ławek - niższe dzieciaczki z przodu, wyższe z tyłu
(już sam mechanizm do regulacji wysokości ławek wzbudził zachwyt)
cieszą ich też plakietki z napisem dyżurny, które dumnie noszą
i dzwonki

- "Mamusiu, dzisiaj było 7 dzwonków!
- no tak, dzwonek ważna rzecz, informuje, kiedy zaczyna się i kończy lekcja
- nie Mamusiu, on informuje kiedy zaczyna się i kończy przerwa"

moja córka! :))


Miałam też ciekawą rozmowę z synem, tematem byli niegrzeczni chłopcy w klasie a ja chciałam się dowiedzieć jak sobie z nimi radzi Pani

- "i co jeszcze Arturku?
- no mówi Pani takim specjalnym głosem (i tu przykład) - wiesz, tak kończy zdanie wykrzyknikiem

ujęło mnie to
zwłaszcza ta umiejętność naśladowania tonu

- a ja jak mówię? też z wykrzyknikiem czy może ze znakiem zapytania?
- nie Mamusiu, ty najczęściej stawiasz na końcu kropkę.

ot, i koniec dyskusji ;)
taka jestem?
joj,
wypada mi przemyśleć kilka spraw ;)

cały tydzień minął nam na wysokiej fali
wzruszenia
emocje
domowe rozmowy, komentowanie tego co wydarzyło się w ciągu dnia
i wieczorne refleksje na poduszce
jakimi wnikliwymi obserwatorami są dzieci
i jakimi wyrozumiałymi jednocześnie





Po inauguracji K. zaprosił do kawiarni na lody i do kina :)





















A dziś mamy piątek piątego
urodziny K. :)
muzyka gra
nogi tańczą
świat wiruje
dobrze, że chociaż kieliszek z winem nie traci pionu :)

Ściskamy urodzinowo :))))






niedziela, 31 sierpnia 2014

Przyjęcie na koniec wakacji i początek szkoły



Czekamy
na jutrzejsze pierwsze kroki w szkole
na uroczystą akademię
spotkanie z przyjaciółmi, których jeszcze nie znamy

tymczasem
zrobiliśmy sobie przyjątko
by pożegnać wakacje
jeszcze raz nacieszyć się wspólnie darami lata
i umilić ten czas oczekiwania na wszystko, co przyniesie wrzesień :)


















































































Bączki dostały wspaniałe prezenty
dziękujemy!















sobota, 30 sierpnia 2014

Powroty



Po całym dniu pełnym pracowitego działania wracam do domu







kot mruczy na mój widok
pies uśmiecha się zamaszyście ogonem,
Bączki i K. czynią mi dywanowy pokaz swych misternych konstrukcji domina,
które jest ich nową, wielką pasją









głosy drżą im z emocji
a ja słucham i chłonę
i podziwiam
i staram się łapać każdą najmniejszą cząstkę tej chwili
tak życiodajnej :)

powrót do domu
zdejmuje ze mnie wszelki ciężar
daje wytchnienie po trudach napiętego współbycia z innymi

lubię te powroty bardzo






za chwilę wrzesień
Bączki gotowe
przebierają nogami
a ja
a mi
a mi jest szkoda lata
w głowie mam jeszcze Perseidy, kwitnące słoneczniki, plaże i kafejki

ten czas tak leci...

aparat puszcza do mnie oko, że karta pełna
pora uwolnić wspomnienia
poprzeglądać, podumać 
i zapisać w tej wirtualnej przestrzeni
miło będzie wrócić do nich zimą














 










































 
 
 
 
 
 
Dobre wspomnienia serca
ogrzewają duszę od środka
stoją na straży marzeń
i nadziei ...














Kiciulka podchodzi do zdrowienia aktywnie
cały czas prawie chce być na dworze więc chodzi po ogródku na smyczy
gdy tylko nie przyuważę wskakuje na co się da i wspina się po schodach na górę
mam dla niej wiele szacunku za tę wolę zdrowienia
i te wszystkie lekcje rekonwalescencji - w wielkim stylu - które nam daje







martwię się o nią ale wierzę, że siły wrócą szybko,
jak dwa lata temu



http://blog-o-poranku.blogspot.com/2012/10/biedna-kicia.html




Pozdrawiamy i życzymy miłego
ostatniego
wakacyjnego
weekendu :)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...