expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 18 grudnia 2014

O darach i choince przerobionej z anteny :)



Ostatnie przedświąteczne dni w szkole to Wigilia w gronie koleżanek i kolegów
 i Jasełka

i pytania wokół nich
i refleksje...

... rozmawiamy o darach - o darze miłości od Ducha, o dobrej nowinie od Aniołów, o hojności pasterza, współczuciu żony oberżysty, akceptacji, rozsądku i odwadze trzech Króli

takie mamy rozmowy :)

także o tym jakich my darów doświadczamy :)

na przykład:
daru wesołej rodziny :)
- Bączki się śmiały, pewnie nie myślały o tym w ten sposób ;)
powiedziałam im, że bywają w rodzinach takie ponure charaktery jak Scrooge z Opowieści Wigilijnej, zawsze z jakimś przykrym słowem i zamiarem
i wtedy oczekiwanie na wspólną biesiadę nie jest najmilszym doświadczeniem

od słowa do słowa Bączki zaczęły same odnajdywać dary, które czują w te Święta
piękne te ich spostrzeżenia (balsam dla duszy mamy :) :)

a potem
wieczorem
myślałam
o darach, których im nie wymieniłam

jak spokój

doświadczam przedwigilijnego spokoju
jak jeszcze nigdy dotąd
nieśpiesznie realizuję sobie co dzień coś z listy rzeczy, które kocham w Święta
i dzieją się po prostu
a ja cieszę się nimi:

  • choinki (trzy w tym roku - marzenie dzieci :))
stoją śliczne i migoczą
na dole biała, weselna niemal ;)
cała w puszkach, śnieżynkach i białych reniferkach
wyżej kolorowa i czerwono-złota
gdzie nie spojrzeć - światełka :)

  • zapachy - susz, o którym pisałam, ciasta (już trochę pieczemy), olejki, przyprawy korzenne, bigos, grzane wino, pomarańcze - śmieję się, że nasze nosy doświadczają zenitu percepcji :))

  • prezenty - tak się cieszę, bo gotowe, tak się cieszę, bo tyle w nich wzruszeń ukrytych,

  • i stół
gdybym mogła to nakrywałabym już dziś :) uwielbiam :))
 / każdy ma jakiegoś bzika ;)))
kto nie ma - ręka w górę
- znajdziemy ;) :)

  • i jeszcze kolędy - śpiewamy z Bączkami przekrzykując sprzęt grający
Oj dyna dyna - to prawdziwy hit tego roku ;) :)) (może nas nagram? śmiech)

 
Ktoś kiedyś powiedział, że piękno
nie jest kwestią okoliczności
lecz skupienia
 

no ba, ale gdy tak te okoliczności nadchodzą
to dopiero jest magic! :)))))

poniżej ostatnie robótki ręczne :)) - dzieci wspominały jak robiliśmy bałwanka z drewna w zeszłym roku i namawiały, byśmy w tym roku też coś razem wymyślili
padło na choinkę
wyciągnęliśmy z garażu starą antenę
i zaszaleliśmy :)))


uwielbiam ich :)























poniedziałek, 15 grudnia 2014

W przedświątecznych nastrojach




Poranek cały w błękitach nieba
i bieli koronkowego szronu.

Kawa musi poczekać bo ja biegam z aparatem :))









 




K. sprawił mi wczoraj wielką przyjemność - kupił susz na wigilijny kompot i dom od razu zapachnił się świątecznie :)

Nie umiem się nie uśmiechać do tego poranka, dzieci w domku ze mną bo ciut przeziębione, pichcimy, sprzątamy, dekorujemy, słuchamy - raz kolęd, raz grudniowych opowieści z czasów ziemiaństwa, dworów i dworków (bardzo polecam świąteczny  audiobook przy okazji - niezwykły klimat, magia słów).

Miałam dziś odpoczywać bo cały weekend na uczelni ale energia mnie rozpiera :)
jakie to sympatyczne z jej strony ;)







Na obrazie zaokiennym mgiełka usiadła.
Słońce w nią wpadło i strasznie się czochrało,
parskając wielkim blaskiem.




Lubię te słowa
są z Pasji według św. Hanki
piękne
dopełniają cudów zaokiennych :)

U nas cuda drobne i drobniejsze
Bączki właśnie czynią witraże na tarasowym oknie






wspominając Mikołaja






pierniki się pieką
obiad szykuje
pranie rozwieszone pachnie
a ja na chwilę uciekłam do bloga :)

jak to mówią - żaden dzień nie jest tak dobry,
żeby go nie można było poprawić
odrobiną czasu dla siebie :)))


Miłego tygodnia!

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Witam :)








Witam, musiałam zamknąć bloga na chwilę ale już jestem.
Pozdrawiam serdecznie :)



poniedziałek, 1 grudnia 2014

Grudniownik


Nadszedł grudzień

a my na spacerze :)

wieś otulona aromatycznymi dymami rozchodzącymi się z kominków,
wokół czuć igliwie, ciepłe zupy i pierniki chyba
(choć może tylko tak mi się wydaje ;)
dzieci nucą wesołe pastorałki (tu ich ulubiony przebój :)
przytupują radośnie
i wskazują na pierwsze choinki na tarasach i w oknach
jest pięknie
a całe to migotanie zapachów i niezliczonej ilości świetlnych drobinek sprawia,
że pejzaż wydaje się być muśnięty Świętami

dziś szykujemy "grudniownik"
nasz domowy zestaw planów, przygotowań i pomysłów na czas Bożego Narodzenia

za chwilkę pieczenie pierników - udzielają nam się zapachy zza okna
a muzyka i nastrój w duszy nam grają :)

zapisujemy także:
- szykowanie paczuszek z ciasteczkami dla najbliższych i Pani w szkole :)
- ubieranie choinek (również w ogrodzie - mamy z zeszłego roku multum białych kulek na wypadek braku śniegu ;)
- kalendarz adwentowy - z przyjemnością ten sam :)
- porządki
- dokańczanie prezentów (w tym roku dużo samodzielnej pracy - ale o tym sza! ma być niespodzianka :)
- szykowanie strojów, zapachów, dodatków i dekorowanie werandy

Sporo tego ale każdy punkt niesie przeczucie miłych chwil
chciałabym przeżyć je tak naprawdę
z zaangażowaniem

żyję pełnią życia tylko wtedy gdy w pełni żyję chwilą
aż po same jej brzegi :)

to prawda, że tylko jedna rzecz spowalnia czas
- skupienie :)

dziękuję przy okazji mojemu aparatowi fotograficznemu :) - bardzo mi w tym pomaga :))







niedziela, 30 listopada 2014

Zapraszamy na kobaltowy wieczór Andrzejkowy :)


Uczymy się kolorów :) - dziś kobaltowy :))

kobaltowy zmierzch, kobaltowy blask lampy, kobaltowi my :))))

żarcik andrzejkowy :))

Cieszę się, że Bączki pamiętały zeszłoroczną zabawę :)
Lanie wosku, cienie, lampiony puszczane na nocne listopadowe niebo, tańce i radości

Cieszę się, że chcieli pomagać w przygotowaniach i byli otwarci na mamy pomysły :)

Było ciut trudniej w tym roku, gdyż w niedzielę rano miałam jeszcze wykłady ale zdążyłam dojechać a oni nie zdążyli nabałaganić pod moją nieobecność :)

Dziękuję Gościom serdecznie za pomoc, pyszny bigos i ciasta :)
K. zadbał o grzane wino, oświetlenie i oprawę muzyczną,
a los o pomyślne wróżby :)

Poszaleliśmy :)






 

 








https://www.blogger.com/profile/00148550078590263188










niedziela, 23 listopada 2014

Leżę i pachnę :)



Perfumy...
uwielbiam :)

tej jesieni zachwycam się perfumami o zapachu luksusowego mydła, proszku do prania, płynu do płukania tkanin

szukałam, szperałam, zaczytywałam się w wypowiedziach na perfumowych forach i z odkrycia na odkrycie coraz bardziej traciłam głowę :)

jakże miłe jest takie tracenie głowy dla zapachów :)
 
zamówiłam sporo próbek i kilka flakoników i psikam się nimi raz po raz
- tym samym bujam sobie pośród świeżych olfaktorycznych doznań: alpejskiej wiosennej łąki, prania suszonego na wietrze, prowansalskich mydełek, białej bawełny :)





śmieję się, że mam chwilowo zapachowe ADHD ;)
 
 
Ku pamięci chcę tu sobie zapisać kilka słów
od Arturka

bywa często, że gdy jedziemy do hotelu
On zachwyca się zapachami korytarzy
świeżymi i eleganckimi, obiecującymi wysprzątane pokoje, miękkie białe ręczniki i drobne pachnące dodatki w łazience

wiem jak bardzo te zapachy przykuwają Jego uwagę więc gdy tylko na jednym z perfumowych forów przeczytałam, że Clean Ultimate pachnie właśnie tak - kupiłam w ciemno :)

Perfumy przybyły z Ameryki, wraz z drugim zamówionym flakonikiem - Clean Fresh Laundry (o zapachu dosłownie świeżego prania :) i wypsikałam się
przede mną był właśnie moment odebrania dzieci ze szkoły

"Mamusiu!" - powiedział do mnie Syn
"jak Ty pięknie pachniesz korytarzem hotelowym!"

śmiałam się :)

Tak więc chodzę sobie w zapachu eleganckich hotelowych korytarzy, leniwego poranka spędzanego w czystej białej pościeli czy też dopiero co zdjętego ze sznurka prania - i ciągnę za sobą woal alpejskiej wiosny :))) żartuję oczywiście ale strasznie spodobało mi się przeczytane niedawno określenie "zapach woalkowy" :))

bawię się tym wszystkim doskonale :)

Poniżej lista moich faworytów:

Clean Fresh Laundry
Demeter Clean Skin
Demeter Baby Powder
Bath and Body Works Cotton Blossom
Bath and Body Works Butterfly Flower
Bath and Body Works Rainkissed Leaves
Yves Rocher Un Matin ua Jardin Cersier en Fleurs

i moje marzenie: Aqua Universalis  (klik)

może kiedyś... :)

Bogatą listę inspiracji wokół zapachów czystości można odnaleźć tu (klik) i tu (klik)
Ciekawa lektura :):)


piątek, 14 listopada 2014

Jesienią o pasjach mów do mnie jeszcze... :)



Moje wcielenia radości życia:


 




są bajkowi
z takim apetytem na wszystko, co przynoszą dni :)






pogoda ducha emanuje z nich falami radosnej witalności :)



Żyją dziś tańcem (zajęcia w domu kultury) (radości moc)

za kilka dni aikido, na którym ostatnio miotali sensejem - jestem tak bezbrzeżnie pełna podziwu dla tego młodego człowieka, który robi wszystko, by zaszczepić w nich poczucie mocy - po nauczeniu dwudziestki dzieciaków fikuśnego chwytu kończącego się przewrotką napastnika, podłożył się dwadzieścia razy w rolę tegoż powalonego z efektownym łubudubu o podłogę - chciałam go osobiście uścisnąć za to krzewienie w dzieciach wiary we własne siły!

W szkole chodzą też na ceramikę, kółka muzyczne i plastyczne - wszystko dostarcza wrażeń i stosów dzieł :)) jesteśmy zasypani sztuką po sam sufit :))

i ostatnio jeszcze kino - Arturek marzy czasem, by pracować w przyszłości jako operator kinowy
K. popytał wśród znajomych i udało nam się odwiedzić prawdziwego kiniarza - jak o sobie mówi

wybraliśmy się na wycieczkę pięknym cackiem kolei śląskich - nowiuteńkim tramwajem - wprost pod samo kino

Miły Pan Grzegorz oprowadził nas po wszystkich tajemniczych miejscach pełnych projektorów starszych i nowszych, nauczył jak się puszcza filmy na wielkie ekrany, ekrany też nam pokazał, nawet od drugiej strony, do tego zafascynował dzieci klejeniem taśm i poczęstował czekoladkami, które przynieśliśmy mu w podzięce :)
było bardzo miło :)






Mamy w domu roztańczonych, rozśpiewanych miłośników kina, ćwiczących aikido i w wolnych chwilach lepiących garnki i ptaszki z gliny :)
są wspaniali

oczy im błyszczą od tych nowych pasji :)

myślałam kiedyś
czy nie byłoby cudnie
móc zakupić w księgarni
książkę, która mogłaby mieć tytuł
365 pasji na każdy dzień w roku?

taką pomoc na dni
kiedy łapie człowieka chandra
bezimienna
zdarza się tak czasem

ja przyznaję, że na smutki i niepotrzebne nudy roztrwoniłam w życiu sporo dni
szkoda ich
a takie słowa,
od pasjonatów z lekkim piórem
to prawdziwa strawa duchowa

wiele pasji mnie zadziwia,
i lubię to uczucie zadziwienia
podziwiam wtedy talent percepcji (na ile spostrzeganie wynika z talentu a na ile z treningu?)
i jeszcze bardziej podziwiam zdolność do osobistego wglądu, rozpoznania swych doznań i przełożenia ich na słowa

często jest mi całkowicie obojętne co jest przedmiotem pasji

jak to ktoś ładnie powiedział:
czy to ważne czym się człowiek rozpala
ważne, że płonie :))

ja najbardziej lubię w ludziach ten ogień :)

lubię się przy nim ogrzać
lubię też, gdy mej wyobraźni uda się od niego zapłonąć

pisałam kiedyś o miłośnikach kruszywa i głazów - do dziś czuję w sobie echo tamtych wzruszeń

od niedawna czytuję blog o winach (nie jestem specjalnym smakoszem ale zachwycam się temperaturą tej pasji i talentem autora - tu na przykład można przeczytać słowa, które per se dostarczają winnego / niewinnego zawrotu głowy :)

a tu kolejna perełka pasjonata - tym razem o perfumach
mogłabym słuchać / czytać bez końca :) (klik + klik + klik / wspomnienia z Grecji pachną dla nas tym ostatnim zapachem - jakże miło mi zatem czytać te słowa :)

... tak sobie dojrzewam
i jedną z rzeczy,
za które dziękuję życiu,
że żyję
jest właśnie bogactwo pasji,
które tylko czekają by je podnieść

mój liścik do losu na dzień dziękczynienia :)

w tym roku los szczególnie hojny dla mnie
bo nie musiałam szukać pasji jesiennej
sama mnie znalazła :)
wykładam
po godzinach i weekendowo jestem wykładowcą
przyznaję, że to fontanna emocji
prawdziwa krynica endorfin ;)
gdy dodam do tego ostatni żarcik komputera, który tuż przed startem postanowił się zawiesić oraz drugi, ze strony projektora, który w środku prezentacji się przegrzał
to doprawdy myślę sobie
wrażeń u mnie pod dostatkiem ;)

ale cieszę się
zawsze to jakaś odmiana
po zeszłorocznej akcji :)

mam też drugą wielką pasję tej jesieni
perfumy o zapachu...
po prostu czystości,
prania suszonego na wietrze
białej koszuli

cieszą mnie te odkrycia
chciałabym kilka słów
ale już północ
może innym razem :)




sobota, 8 listopada 2014

W świetle księżyca



Miłe wspomnienie, do którego uśmiecham się w myślach...

był ciepły listopadowy wieczór,
po dniu, który zaskoczył nas 18 stopniami na termometrze!
pies spacerowym krokiem poruszał krzewy połyskujące księżycowym blaskiem
a ja stałam w cichym zachwycie nad pięknem ogrodu spowitego pełnią
chłonęłam tę chwilę
i pomyślałam, że koniecznie muszę się nią podzielić z dziećmi
byli już w piżamkach
ale wybiegliśmy razem
wprost w lśniący pejzaż
w migotliwy strumień nieskończonej ilości świetlnych drobinek


A.: - co się robi Mamusiu w czasie pełni?
O.: - można sobie coś zamarzyć?
A.: - nie, to przy tęczy się marzy, prawda Mamusiu?
M.: - chyba tak...
A.: - to co się robi przy pełni?
M.: - możemy zatańczyć
O.: - a zaśpiewać też możemy?
M.: - możemy, a co moglibyśmy zaśpiewać?
A. i O.: - tą piosenkę, którą uczyliśmy się na akademię
M.: - na Święto Niepodległości?
A. i O.: - mhm :)
M.: dobrze, tylko musicie mi pomóc ze słowami :)

i pomogli, i zaśpiewaliśmy, i zatańczyliśmy

i tak oto
na wiejskiej drodze
pośród ciszy chodzącej po łąkach
w listopadowy wieczór
otulony srebrną księżycową poświatą
trzy patriotycznie usposobione istoty w ciepłych piżamkach
zaśpiewały...  klik  :)








Czymże jest życie,
jak nie szeregiem natchnionych szaleństw?
Trzeba je tylko popełniać
nie pomijać żadnej sposobności
bo nie zdarzają się co dzień
 
George Bernard Shaw
 

czwartek, 6 listopada 2014

Halloween party :)

 
   Brak mi słów, by powiedzieć jak bardzo jestem dumna z Arturkowego stosunku do stroju fioletowego Minionka! Takie miał marzenie i oboje wiedzieliśmy, że nie łatwo nam będzie coś wykombinować - ale - Synuś mój pomógł w odnalezieniu fioletowej koszulki i pasującej do niego spódniczki z tiulu, którą uznał za w sam raz na minionkową szaloną fryzurę. Mój zachwyt dopełniła Jego śmiałość i zabawowy stosunek do tego pomysłu. Nocą wycinaliśmy literkę M z filcu i czarnego papieru a nazajutrz mój piękny Minionek bawił się znakomicie! :) Serce me pękało z dumy i radości. Lulusiowi polecałam mój czarny kapelusz czarownicy ale nie chciała, po czym trochę żałowała i powiedziała, że na następny raz poprosi jednak coś na głowę - "bo wszyscy mieli!" :)))

Wesoło u nas :))



 
 
 

sobota, 1 listopada 2014

Wszystkich Świętych




Lubię myśleć, że gdy się cieszymy to cieszycie się z nami
z naszych ziemskich radości, 
lubię myśleć, że jeśli chcecie
to możecie poczuć świat naszymi zmysłami
wiatr we włosach
smak potraw
szaleństwo radosnego biegu i tańca
senne westchnienia dzieci
wszystko na co macie ochotę
lubię tak myśleć, bo przecież nikt nie wie na pewno
 jak to jest
i jak nie jest

więc biegam i tańczę
patrzę w przyszłość pogodnie
chłonę czar, jaki roztaczają dzieci
i skupiam się na każdym dobrym doznaniu

i powtarzam sobie
... tam gdzie pójdą Święci zawsze zrobią niebo...
lubię te słowa...







poniedziałek, 27 października 2014

Niesamowity Świerklaniec



"- Zmieniła się Pani.
- Och, musiałabym się wstydzić gdybym nie zrobiła pewnych postępów"
 
"- Ma Pani zbyt wiele zalet jak na jedną osobę.
- Dziękuję. Zdarza mi się czasem upodabniać do swego rozmówcy"

"Zachowanie Pani umacnia mnie w przeświadczeniu, że jest w Pani naturze pewna skłonność do przewrotności"

"Dziękuję, doprawdy jednak mój postępek mniej jest zajmujący niż Pańska jego interpretacja"

"Czym mogę sobie zasłużyć na Pani przychylność?"

"To miłe, że tak stanowczo troszczy się Pan o moje dobre samopoczucie, proszę jednak zważyć, że zakłopotanie, w które Pan mnie wprawia udaremnia Pańskie intencje"

"Rozpalona głowa ma zawsze swoje zalety"

"Wyobraźnia podszeptuje Panu bardzo niechwalebne myśli"


K. śmiał się i dzieci się śmiały: "Co Ty mówisz Mamusiu?!"
a mnie przypominały się frazy z książek o życiu arystokracji, które równie dobrze mogły były przebrzmiewać i w tych miejscach, alejkach, ogrodach, altankach... wieki temu.

Za nami wycieczka z historią w tle.
Czar minionych obyczajów i tajemnice starych pałaców mają dla mnie nieodparty urok.

I ten język...
czy ktoś jeszcze mówi w ten sposób?
Jakże chciałabym umieć nauczyć dzieci takiej kultury, manier i słownictwa,
we współczesnych czasach jakże niepopularnych..
ale ileż mających uroku :)

nie dla względów praktycznych naturalnie :)))



... tyle historii...


























... Świerklaniec...
żal, że tak niewiele zostało z tamtych czasów...

 
Spacerowaliśmy i cieszyliśmy się pogodą, sobą i dziecięcym zachwytem
nad tym co tu i teraz,
gdzieś tam jednak
w zakamarkach duszy
jakieś nieuchwytne wzruszenie nad minionymi wiekami, zapomnieniem...
w takich miejscach szczególnie odczuwa się przemijalność...
był świat i nie ma świata...

 
i oto po latach przechadzają się alejkami jakieś nowe pokolenia (nas mam na myśli :) i stroją sobie żarty, gdybają, fantazjują, plotą trzy po trzy o tym jak to drzewiej bywało
a przecież nic tak naprawdę nie wiedzą
tyle co z przekazów, także nie wolnych od wpływu rozmaitych okoliczności

i okazuje się,
że przeszłości nie ma nigdzie indziej poza umysłem
i fotografiami...

co też sobie może myśleć taka biała dama zaglądająca w te umysły... jeśli w ogóle ma takie talenty ;)
żal, tylko żal,
i zniecierpliwienie... "co też oni wiedzą... turyści!"

a turyści pooglądali,
powspominali także swoją historię sprzed pięciu lat, kiedy byli tu ostatnio
zadziwili się nad tym jak to czas leci
i skupili się na teraźniejszości
na dziecięcej radości z jazdy rowerami
na ich piosenkach
na ich zabawach z alfabetem: jak powiesz stop to musisz podać słowo na tę literę

wczorajsza teraźniejszość...
a dziś już historia...
do powspominania...

panta rhei
























































 




















 






 
 













 






piątek, 24 października 2014

Piątkowo mi jest

 
 
 
 


... a każdy nowy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny :)


trochę pada
trochę zimno
cóż..
jesień
przecież :)

poszuraliśmy liśćmi, nacieszyliśmy się babim latem, pora opatulić się szalikami i nanieść drwa do kominka

i na spacer wyjść pachnący deszczem :)






deszcz
mokre liście
mokre drzewa
mokrzy my
dzieci wskakują do kałuż i pytają co będziemy robić jutro
co tylko chcecie
life is a song, sing it :)






może weźmiemy rowery i pośmigamy miedzy kroplami
może zbierzemy trochę chojny i szyszek i zrobimy stroiki na cmentarze
może udekorujemy werandę jesiennie... dyniowo... lampionowo
może poczytamy lub sami zrobimy jakąś księgę, korzystając z nowych kaligraficznych umiejętności i słabości do przyklejania skarbów

i pewnie ciasto upieczemy
i racuchy z jabłkami usmażymy
i zaparzymy nową jesienną herbatę, która cudnie rozsnuwa po domu swą aromatyczną piosenkę o mandarynkach, korzennych przyprawach i cytrynowych kwiatach
oddamy się tym nastrojom
i będziemy cieszyć się sobotą, niedzielą
i sobą
do utraty tchu :)







poniedziałek, 20 października 2014

Confetti wrażeń




"Podczas, gdy Tygryski mogą wydawać się wyjątkowo energiczne,
ich zamiłowanie do nieustannego działania i intensywnych doznań
jest w istocie pewną formą duchowego lenistwa."
 
"Tao Kubusia Puchatka" Benjamin Hoff




Uwielbiam ten cytat :)

Zawsze mnie bawi w chwilach gdy tak jak dziś siadam z zamiarem zanotowania ostatnich wspomnień i planów i uświadamiam sobie, że jesteśmy jak te tygryski - w nieustannym wirze wydarzeń.
 
Pełne emocji pasowanie na pierwszoklasistę, Dzień Chłopaka ze wspaniałymi występami, wyprawa do kina na Pszczółkę Maję, wycieczka do muzeum chleba, przygotowania do balu na Halloween plus oczywiście praca, o której mogę powiedzieć wszystko ale nie to, że jest nudna.

Dajemy się porywać wydarzeniom.
Pozwalamy, by wpływały na nasze nastroje i myśli.
Rozpoczynamy dzień od rozmowy o nich, potem je w pełni przeżywamy, wieczorami wspominamy i zasypiamy z obfitością wrażeń pod powiekami. 
I w sercu...

Czy to forma duchowego lenistwa? Daj Boże takie lenistwo :))
 
żarty...
w istocie każde z tych wydarzeń jest tak wspaniałą okazją do rozmów, cieszenia się na zapas i po fakcie, wyobrażania sobie jak to będzie i później porównywania wrażeń, omawiania ich, każdy ze swojej perspektywy
uczymy się siebie nawzajem
tego, na co kto zwraca uwagę
co jest dla niego ważne
co nie
ja zachwycam się dziecięcym doborem słów
i tworzeniem na poczekaniu nowych
gdy język giętki nie jest jednak giętki wystarczająco ;)

w istocie może więcej czasu spędzamy w rzeczywistości
niż w zakamarkach umysłu
ale na pewno o lenistwie duchowym nie może być mowy ;)
 
 
 
 
na pasowanie upiekłam pierwszakom tort :)
 
 
 
 



działo się! :))






































Miłego tygodnia! Posmyrajcie koty za uchem, bo dziś ich święto :))



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...