expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

piątek, 17 października 2014

Siódma rano



Mmm, poranek, czas na otwarcie okna, pachnącą kawę i śniadanie
na buziaki na dzień dobry od domowników
pomerdanie ogonem razem z psem
i solidne poprzeciąganie się z kotem

tak jak przeciągają się koty to nie potrafi nikt
są w tym mistrzami
można patrzeć i zachwycać się prężnym przebudzeniem każdej jednej kociej puszystości, na ostrości pazurków kończąc

uwielbiam

wczoraj nasza Kicia była na samodzielnym spacerze
długim trzeba przyznać
stęskniło się mru za swoimi wędrówkami po wolności
wróciła pełna wigoru
ze szczęściem wypisanym na twarzy

i tę dzikość w sobie miała, która kazała jej przelecieć po całym domu jak burza
i tę miękkość, która zaraz potem otarła się o nasze łokcie domagając się pieszczoty

kot... cud harmonii łączącej w sobie największe kontrasty
















 
 
"Ci co śnią za dnia,
wiedzą o wielu rzeczach niedostępnych dla tych,
co śnią tylko nocą"

                                                                                                                                                         E.A. Poe
 

wtorek, 14 października 2014

Jesienne podróżowanie



Iść, ciągle iść w stronę słońca...

ach, tej jesieni nie da się inaczej!
tyle pięknych ciepłych dni :)

wczoraj na termometrze 22 stopnie!
w październiku!
gdy sięgnę pamięcią do maja tego roku i naszej pierwszej kąpieli w jeziorze (o tu ) to uśmiech sam pojawia się na mej twarzy - wygląda na to, że lato w naszym pięknym kraju nad Wisłą trwa niemal sześć miesięcy!
pół roku :)))
pół roku słońca
pół roku cudownych okazji do szaleństw w byle koszulce!


Każdy weekend wybywamy
tygodnie mijają nam w pracy, w codziennym zabieganiu
w szkolnych radościach
i zawodowym pędzie
ale soboty
niedziele
są rodzinne :)
 
"Rodzina jest dla człowieka niczym płótno dla artysty. Przelewamy na nie nasze najwspanialsze marzenia. Kreślimy je często w sposób niedoskonały i nieudolny, ale wszyscy jesteśmy przecież zaledwie amatorami w sztuce życia. Jeśli jednak nie skupiamy się na roztrząsaniu własnych pomyłek, z czasem powstają w ten sposób prawdziwe arcydzieła. Z czasem uczymy się także, że to nie piękno końcowego efektu godne jest najwyższej pochwały, lecz wysiłek, jaki wkłada się w jego malowanie."

To z książki, którą właśnie czytam
"Szukając Noel" Richarda Paula Evansa

Ujmują mnie te słowa

I jeszcze jedne:
 
"Pamiętaj, liczy się tylko miłość. Każdego dnia będziesz popełniała błędy, jednak w jakiś sposób miłość zawsze znajdzie sposób, by naprawić je wszystkie. Zmyje je niczym fala, która wygładza zmarszczki na plaży i każdego dnia pozwala zacząć żyć na nowo".

Wiem
nieco ckliwe
ale to słowa dla przyszłej matki
a że sama jestem mamą
i nie obce mi codzienne wyrzuty sumienia
słowa
piękne słowa z lektury
i na mnie działają kojąco



 


























































































































































 


środa, 8 października 2014

40-ste urodziny K. i imieniny Arturka :)



Ile było radości!
Dzieci rozrysowały projekty dyni i tortu, pomalowały balony i z zapałem pomagały w przygotowaniach :)








Starałam się jak mogłam, by czarodziej z cukru przypominał czarodzieja z Bączkowych wizji - mali artyści stawiają coraz wyższe poprzeczki :)







K. spełniał się artystycznie przy dyni :))







Miły dzień :)
bardzo :)
Dziękujemy Gościom za wspaniałą zabawę:)







































































































środa, 24 września 2014

Myśli przed zaśnięciem


Wieczorami bywam teraz tak zmęczona, że zanurzam się cała
w jednogłośnej harmonii mojego ciała i ducha,
które wspólnie
i stanowczym tonem
przemawiają do mnie:
spać...
spać...
spać...

gdyby tylko mógł ten stan trwać nieco dłużej, niż przyłożenie głowy do poduszki, mógłby tchnąć nawet pewną otuchą
tego zespolenia rzadkiego
i wspólnoty interesów :)

zazwyczaj dusza coś tam szepcze lub planuje
a ciało ma własne widzi mi się

ale teraz
wrześniowo
pod natłokiem wydarzeń, spotkań i rozmów
jestem amalgamatem, stopem litym wieczorowym na sen ukierunkowanym :)

"może idź się połóż" słyszę
i wiem, że to dobra rada,
ale jeszcze trochę prasowania na jutro
i innych drobiazgów
i zapisać kilka rzeczy chciałam,
by się nie zatarły w niepamięci:

dziecięce dni wypełnione są przygotowaniami do pasowania na pierwszoklasistę
Bączki zaskoczyły mnie miło chęcią występów solowych, nie długich ale zawsze
i to zdanie, które Arturek powiedział:
"cieszę się, że na akademii będę stał w pierwszym rzędzie, bo będę Cię lepiej widział Mamusiu"

wzruszyłam się

także nauką liter
literki nie są nowością dla Bączków
ale ten moment, gdy siedzieli przy biureczkach kreśląc A
tak po szkolnemu
po wielokroć
by przyzwyczaić rękę
by w przyszłości już z wielką wprawą i rozmachem stawiała ona tę pierwszą, najpierwszą literę alfabetu,
od której cała przygoda się zaczyna
to też mnie wzruszyło







przypomniał mi się cytat,
szkoda, że nie pamiętam źródła

 
... jesteśmy gorącymi wyznawcami litery
czytanie i pisanie są dla nas jak wdech i wydech



czym okażą się one dla Bączków?
bujam w obłokach :)

I jeszcze cytat, który wpadł mi w ręce ostatnio
z podręcznika do psychoterapii:


"Szczęście to obdarzanie wartością wszystkiego, co się posiada"
Milton H. Erickson

czyż nie piękny?


Dobrej nocy :)







wtorek, 16 września 2014

W drodze na manowce ;)


Przygoda ma nie jedno oblicze.
Nowa fryzura i miłość to też przygoda.
Nawet cofanie samochodu na podjeździe
może wymagać wielkiej wiary a także wielkiej odwagi.
 
Chris o poranku.
Przystanek Alaska.



Przygody.
Lubicie?
Intensywne chwile, kiedy czujemy, że życie pieni się i musuje w ciele,
a serce fika koziołki :)

Mam słabość do ludzi, którzy dbają o przygody,
radosnych ubarwiaczy życia,
śmiałków
wolnych, nieskrępowanych dusz, piszących scenariusze do wspomnień

Pisałam niedawno o szaleństwie i fantazji
o jej niewątpliwej wartości, którą można ująć w słowo: wentyl
choć to oczywiście tylko skromna, do praktycznej perspektywy sprowadzona korzyść
a ile pozostaje jeszcze tych niepraktycznych
i jakże miłych :)

złożyłam wówczas obietnicę,
postanowienie
by dla szaleństwa w codzienności znaleźć miejsce

i znalazłam

przede wszystkim to Bączki mają żyłkę do figli ale i ja się staram :)

kilka naszych ostatnich szaleństw
do przechowania na zaś
niczym konfitury na zimowe dni :)

"... a pamiętasz Mamuś...?"

ps. nie jesteśmy mistrzami w szalonym życiu - uczymy się, dajemy sobie margines na błędy i żenady, poza tym, wbrew pozorom, to nie takie łatwe, zwłaszcza, gdy mama pilnuje, by pomysły były przede wszystkim bezpieczne, a dopiero potem szalone ;)

- woda ze szklanki, którą napełniła ulewna burza - napój mocy o smaku piorunów
- kąpiel z balonami
- spacer po całej galerii handlowej na bosaka
- pytanie wszystkich dzieci na placu zabaw jak mają na imię i życzenie im miłego dnia
- noszenie tornistrów do góry nogami

reszta nie przeszła cenzury publikacji ;)

jeśli można doliczyć nasze wygłupy w jesiennych liściach to jeszcze one :)

dobrej nocy :)










































LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...