expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

niedziela, 29 marca 2015

Za kulisami... w święto teatru



Powstał w szóstym wieku przed naszą erą i utrzymał się do dziś
co to mówi o nas?
że nosimy w sobie wiele różnych indywidualności, które dzięki scenie mogą się wyzwolić, zaistnieć na chwilę, ujrzeć światło dzienne?
że potrzebujemy czasem powołać do istnienia świat naszej wyobraźni?
że lubimy poczucie, kiedy ktoś dzieli nasz sposób widzenia?
że lubimy, kiedy ktoś pokazuje nam swój sposób widzenia?

odpowiedzi są pewnie tysiące

wczoraj wieczorem - dzięki akcji Dotknij teatru - zwiedzaliśmy jedno z tych niezwykłych miejsc
pełne przestrzeni dla fantazji, marzeń i wzruszeń
oglądaliśmy świat za kurtyną
i oddychaliśmy powietrzem, którego każdy atom wibrował echem wielkich historii i namiętności,
przywodził wspomnienie triumfów, wizji, uniesień
i trudu wielogodzinnych prób

składziki, garderoby, miejsca do zebrania myśli i ostatnich przymiarek
miejsca, w których na co dzień dzieją się rzeczy niecodzienne

myślałam o chłopcach i dziewczętach, którzy przez lata swojego dzieciństwa i młodości marzą o tym, by zostać aktorami,
by ta niecodzienność stała się ich codziennością
by siedzieć przy tych lustrach,
w tej garderobie przymierzać stroje
i na takiej scenie występować

teatr jest czymś tak ulotnym i zmiennym a marzenia o nim bywają tak pełne determinacji i trwałości
niesamowite...























nucimy sobie piosenki ... Schody schody schody schody jak w Casino de Paris ...  i  Lata dwudzieste lata trzydzieste ...




 

piątek, 27 marca 2015

Wiosenne chwilki



Nasza wieś powoli stroi się wiosną
dziś przymierza stonowane barwy
beż i biel
widzę ją w słomkowo-lnianych odcieniach pól i mlecznych pejzażach mgieł

wybraliśmy się na łąki rozpościerające się za naszym domem
z jabłkami i chlebem dla saren
ale ledwie uszliśmy parę kroków a dzieci ogarnął wesoły chichot
- stąpaliśmy po wielkiej podniebnej kołdrze
miękkiej siennej
pierzynce pod chmurką
pachnącej trawą, wiatrem
i jabłkami :)

kicia nasza tonęła w tych szeleszczących pluszach
ale naprzemienne skoki i dawanie nura pomiędzy rosłe kępki zdradzały jej dobry humor
wydawało się, że grała z dziećmi w odbijanie nosem fruwającego chleba

nazajutrz o świcie - wielka przyjemność
na usianej jabłkami łące - sarenki
podobnie jak my unoszące nogi wysoko
i podobnie jak kicia szukające między kępkami traw pachnącego chleba i jabłek

i nad tym wszystkim tęcza
barwna wstążka do beżowej tkaniny wiosennej bajki :)


























środa, 25 marca 2015

Bukiet wydarzeń



Czytam wiadomości kulturalne i nadziwić się nie mogę
i napodziwiać :)
tyle wydarzeń zaplanowano na najbliższe dni
wiosna ewidentnie uskrzydla :)

do wyboru: maratony dla biegaczy, paradne przemarsze, jarmarki wielkanocne, koncerty, plenery na świeżym powietrzu, nocne obchody z baśniami i rozmaite formy świętowania dnia teatru (premiery, happeningi, warsztaty, cuda :)

cieszę się, że my też między ludźmi będziemy, bo ta energia wydaje się być zaraźliwa :)

tymczasem, zanim oddamy się miastu na weekend, jesteśmy sobie na wsi i urządzamy ogród

nikt nie zgadnie co dzisiaj rano kupiłam
(podpowiedź: zakupy w kamieniołomie :)

otóż: 6 ton kruszywa w kolorze słońca :)
tak się cieszę!
pisałam o tym marzeniu w zeszłym roku ale go nie zrealizowałam
i wreszcie dziś
tak bez okazji ;)

głowę mam pełną wizji i planów
i czuję się w siódmym niebie :)

K. był tak miły i poprosił dla mnie w kinie o stare plakaty filmowe, bym sobie nie narobiła zbyt dużo bałaganu w ogrodzie i tym sposobem trafiła się dzieciom dodatkowa atrakcja artystyczna - malowanie na gigantycznych arkuszach :)
odrysowywaliśmy siebie i leżąc tak na wznak, patrząc w niebo myślałam: jaka ta wiosna jest piękna :)

































































niedziela, 22 marca 2015

O wiosennym brzasku



Wyszłam przed świtem do ogrodu,
myślałam, że już pora zacząć dzień
ale zieleń pachniała jeszcze nocą księżycową,
na liściach dogasał srebrny blask,
a na zegarku pachniały świeżością
jeszcze całkiem nienapoczęte godziny

wszystko dopiero miało się rozpocząć...








piątek, 20 marca 2015

Powitanie wiosny



Wspaniała książka!
Cała historia, atmosfera, język - każde zdanie to czysty zysk.
Ile bym dała, by móc przeczytać ją jeszcze raz pierwszy raz.




To fragment recenzji, jaką usłyszałam kiedyś, niestety bez tytułu i do dziś zastanawiam się o jaką książkę mogło chodzić...

ale te słowa wracają do mnie jeszcze z innego powodu

marzenia, by móc przeżyć coś jeszcze raz po raz pierwszy....

Było to może tydzień temu, kiedy moi mili wrócili z zajęć tanecznych i całą resztę popołudnia nucili  i wyginali swe wesołe ciała

- opowiedzcie mi jak było
- ach Mamuś, pani uczyła nas takiego tańca, który się nazywa jakoś rokendrol czy coś takiego i Mamuś jaka tam była fajna piosenka - możemy poszukać jej na jutubie? - zaśpiewamy ci: tłist egen na na na na same, ooo tłist egen na na na na naaaa.... znajdziemy?
- pewnie! :)

śmiałam się, po prostu uwielbiam takie chwile



 



wczoraj znów podobnie:
wchodzą do domu
powolutku
raz jedna noga
po chwili dopiero druga
na twarzach odpowiednio tajemnicze miny
i słyszę:
tadam
tadam
tadam tadam tadam
tadam tadaaaaam
ta da da da dam

nie mogłam się opanować
śmiałam się i dołączyłam do moich różowych panter :)

i tak sobie myślę jakim wspaniałym miejscem musi im się wydawać ten świat, który stworzył takie dzieła!

i jednocześnie chłonę ich zachwyty pełnym garściami,
bo wiem, że te chwile już się nie powtórzą
będą inne
wokół innych odkryć
ale tłist egen i różowej pantery nie usłyszą już nigdy pierwszy raz

przesadzam oczywiście ciuteczkę
(jak na rasowego ogrodnika przystało ;)
- na tej fali fascynacji rock'n'rollem, twistem i pink panther będziemy sobie płynąć jakiś czas
ku mej wielkiej uciesze
i myślę sobie
każę sobie myśleć
że nie sztuką jest roztkliwiać się, iż wkrótce wiele doznań im spowszednieje

rozsądniej jest chyba pielęgnować w nich tę umiejętność zachwycania się
i na siebie też nałożyć odrobinę dyscypliny, by pokazywać im tych dzieł jak najwięcej

na szczęście są też inni chętni i gotowi dopomóc :)

jak piękna skrzypaczka, którą mieliśmy przyjemność posłuchać przy okazji rozpoczynającej się wiosny
grała Wiosnę Vivaldiego... mm...
był też Poranek i W grocie Króla Gór Griega oraz inne wspaniałe utwory








wzruszałam się bardzo bo i dla mnie były szansą przeżycia czegoś po raz pierwszy - utwory znałam ale nigdy wcześniej nie słyszałam ich na żywo, tuż obok i jeszcze w tak pięknym wykonaniu :)

wtorek, 17 marca 2015

Wiosenne menu dla zmysłów


piękny czas :)


słońce zalewa światłem pokoje
wiatr nadyma firanki, hula wesoło po domu i sumiennie odświeża wszystkie kąty
 photo curtains.gif

 pinterest.com



kwiaty zakwitają
a zmysły na powrót odkrywają swoje umiejętności









za kilka dni 21 marca
ale w tych okolicznościach czekanie na pierwszy dzień wiosny wydaje się być całkiem nie na miejscu ;)


siedzimy w plamach słońca i rozmowy snują nam się wokół ogrodowych marzeń, wydarzeń i weekendowych wypadów (nie wszystkie mam wolne niestety ale trochę się ich uzbiera)
dzieci przeżywają fascynacje bawialniami więc pewnie mniej będzie w tym roku przyjęć w ogrodzie
ale za to na wycieczki z nimi cieszę się bardzo - są już takimi świadomymi i ciekawymi wszystkiego podróżnikami

w ostatnie kawiarniane pogaduchy wplótł się temat skojarzeń
między smakami, zapachami a wspomnieniami
i choć ciasteczko zjedzone, kawka wypita a dzień następny nadszedł
do mnie wraca ta rozmowa i burczy mi w głowie ;)

głód mam jakiś taki aranżacyjny
pomysły różne nadchodzą, innych szukam we własnych wspomnieniach
- zamarzyło mi się skomponować dla dzieci coś na kształt menu dla zmysłów, które w przyszłości mogłoby być ich katalogiem dobrych skojarzeń

zapach - wspomnienie pięknego miejsca
smak - wspomnienie miłych chwil itp. ... tak po krótce :)

sięgam pamięcią i dla mnie na przykład
czekoladki kasztanki to narty z Tatą i rodzinne ferie
drożdżówki to podróże z Mamą i śniadanka o świcie w małych restauracjach przy stacjach benzynowych, tuż obok autostrady...
moje perełki

większość takich skojarzeń, które potem ciepło rezonują w pamięci, powstaje niepostrzeżenie
spontanicznie
ale gdyby tak świadomie je aranżować i wypełniać nimi dusze po brzegi?



*******

nasza Kicia też ma swoje skojarzenia-perełki: fotel równa się pełnia szczęścia :))












 
 
 
 
 
 








 
 
 
 
 

niedziela, 15 marca 2015

Donos kulturalny - zbliża się noc z Christianem Andersenem



Może ktoś chciałby a nie wie o tym: zbliża się noc czytania bajek Hansa Christiana Andersena w bibliotekach w całym kraju. Gdzieniegdzie połączona z przebieraniem się w bajkowe kostiumy i teatralnymi przedstawieniami, gdzieniegdzie w charakterze pidżama party ze śpiworami rozłożonymi pomiędzy regałami z książkami - ale zawsze w niesamowitym klimacie. Noc czytania bajek organizowana jest z okazji Dnia Książki Dziecięcej i rocznicy urodzin Hansa Christiana Andersena.

Jeśli ktoś lubi całonocne eskapady (w niektórych bibliotekach czytanie z atrakcjami trwa do północy lub krócej) i ma ochotę poznać nowych przyjaciół ze śpiwora obok - to na pewno warto :)

My nie pójdziemy w tym roku - szykujemy się na urodzinowe zabawy (też pewnie będą bajkowe :) więc będziemy świętować w gronie znajomych. Ale jeśli ktoś się wybiera - to życzymy wspaniałych wrażeń!









 
 

sobota, 14 marca 2015

Nasz "energetyczny" dzień π , eksperymenty fizyczne i pokaz mody




Dzień pi ( 3.14 ) minął nam absolutnie wyjątkowo :)

Chłopcy pojechali do Elektrowni na pokazy fizycznych eksperymentów, a my na pokaz dziecięcej i młodzieżowej mody, do kawiarni i poszaleć po sklepach :)








 I wszyscy mieli udany dzień :)














Miłej niedzieli!


czwartek, 12 marca 2015

Na dobry początek :)




Wyszłam o świcie z psem zaczerpnąć świeżego powietrza
i oczom moim ukazał się widok - niespodzianka
po zimowym uśpieniu ożyły wszystkie kąty, ścieżki i kopczyki
i ziemia pod stopami zdawała się poruszać
to mrówki, żuczki jakieś, biedronki i pierwsze latające małe stworzonka organizowały z całą pompą dzień otwartych drzwi w naszym ogrodzie :)

nie wiem, czy pies mój był w to wtajemniczony
ale dyskretnie pokierował mną w stronę okolicznościowej wystawy pajęczych witraży
piękne :)
sześcionodzy artyści w roli kustoszy krzątali się wokół
snuli nowe dzieła
a wszystkie przeszklone poranną rosą lśniły tęczowo od załamań słonecznego światła
bajkowy spektakl barw o siódmej nad ranem między gałązkami i kępkami pierwszej wiosennej trawy

był też koncert ptasich treli
i kosmaty festiwal bazi
prawdziwe otwarcie sezonu :)








Obiecałam moim dzieciom, że po szkole zaczniemy przygotowywać ozdobne kartki z zaproszeniami na Wielkanoc
po dzisiejszym odkryciu czuję jednak, że trzeba będzie dodać do nich liściki:



Don't let spiders and other little monsters
stop you
from visiting our house on Easter



jest ich co prawda dużo,
ale to prawdziwi artyści :)))



sobota, 7 marca 2015

Przygoda w operze



  Podsłuchiwałam moich szepczących wspaniałków a oni chichrali się wspominając finał Lusieńkowych urodzin
- koleżanka Zosia wychodząc z bawialni po szaleństwie zabawy zgubiła swój pantofelek
nie minęło wiele czasu a zadzwoniła jej mama pytając czy przypadkiem nie znaleźliśmy go po drodze a my śmialiśmy się, że oczywiście - ale jak mogła Zosieńka nie odczuć, że szła bez bucika
- okazało się, że wypadł z plecaczka :)

taki był ten nasz Kopciuszek nowoczesny :)
i Arturek nowoczesny książę, bo przyniósł go Zosi w tornistrze :)

moi mili pamiętają wszystkie szczegóły: że pantofelek był zielony, ze złotym noskiem i migoczącą obwódką
a ja wzruszam się zawsze z tej ich percepcji szczegółów

jedni lubią patrzeć na wydarzenia z lotu ptaka, w skali makro
inni - co podziwiam - zachwycają biegłością zmiany optyki - płynnie i szybko potrafią przechodzić z oglądu globalnego do drobiazgowego i z powrotem
a inni - i tu są moje zuchy - celują w spostrzeganiu szczegółowym

bardzo mnie to ujmuje

dziś wybieramy się na Kopciuszka i pewnie stąd to wspominanie Zosieńkowego pantofelka :)

gdy zobaczyliśmy zapowiedzi spektaklu Luluś się zachwyciła
a i Arturka zafascynowała myśl o pójściu do prawdziwej opery
na prawdziwy balet
z prawdziwą orkiestrą (przedsmak mieliśmy niedawno)

zastanawiałam się jakie kupić bilety
i pamiętając o ich fascynacji detalem kupiłam w pierwszym rzędzie
czy dobrze? nie wiem, na pewno szczegółów będzie gąszcz
bo to i twarze aktorów i stroje
i spojrzenia i gesty i tańce
i ornamenty na kostiumach i dekoracje
i muzycy w orkiestronie tuż obok
i instrumenty
i czar proscenium
i pięknie oświetlone wnętrza sali koncertowej z żyrandolami jak z bajki
i wieczorowe kreacje pań i panów i melanż wytwornych perfum
i czekolada na gorąco w antrakcie
niekończące się fortissimo dla zmysłów :)

taka jestem ciekawa jakie będą wrażenia
ich wrażenia
bo Cioci i moje na pewno pozytywne - znów będziemy patrzeć głównie na nich ;) :))

wiem, że potem Tato i Dziadziuś zapytają jak było
i wiem, że usłyszą od dzieci, że pięknie, że cudownie :)
ale ja poczekam dłużej

może dzień, może dwa

poczekam na najgłębsze odbicie doznań, jakie ten magiczny świat opery i baletu zostawi w ich wspomnieniach
i odnajdę je
w szczegółach :)
tak się cieszę




źródło: internet
 
 
  
 
***************************
 
 
Edit nazajutrz: było niesamowicie :)
 
 
 
 
 

















 







 
 
 
 
 

wtorek, 3 marca 2015

Poczucie humoru


Ależ dziś wichura!
Anioły pospadają z obłoków!
tylko patrzeć jakie cuda dziać się zaczną! :)








marzec wkroczył z fantazją
zasypał śniegiem poranek
w południe przygnał odwilż
po niej burzą zagrzmiał
i teraz z wiatrem tańczy

czytałam kiedyś, że prawdziwą radość zawdzięczamy kontrastom
marcowi trzeba będzie podziękować za to ich nagromadzenie :)

intensywny trening w dostrzeganiu słońca po burzy :)

rozgrzewka, by pełniej dostrzec uroki nadchodzących miesięcy :)

jeśli śmiech to dobre samopoczucie całego ciała okazywane w jednym miejscu
to marzec jest figlarną naturą pogody okazywaną w jednym miesiącu :)




źródło: internet



widziałam wczoraj klucz ptaków na niebie
wiosna tuż tuż! :))




źródło: internet



wtorek, 24 lutego 2015

Radości


Leżeć wygodnie
koniecznie na plecach
żeby widzieć kołyszące się czubki drzew
i przesuwające się między nimi baranki chmur
słuchać ptasich przedwiosennych treli
oddawać twarz muśnięciom wonnego wiatru
wdychać zapachy poranka
i myśleć o czym tylko przyjdzie ochota, bez umiaru :)

będę
jutro
bo nastawię sobie budzik piętnaście minut wcześniej
i otworzę okno na wiosnę
na odwilż :))



 




a dziś
mamy radości dzisiejsze
jeszcze większe :))

Luluś została wywołana na apelu
i poprosiła swą Panią, by poszła z nią
odprowadzane wzrokiem i brawami
bo oto po pierwszym półroczu szkolnego życia
po głosowaniu klasowym
została wybrana Najbardziej życzliwą osobą :)




http://blog-o-poranku.blogspot.com/




chciałabym, by wspomnienie tego dnia zostało z nią na długo :)

i tak sobie patrzę na moje słońca
i przypominają mi się słowa z planetarium


każde światło widzialne
jest światłem z przeszłości
 
 
 
lubię myśleć, że w tych uśmiechach są też dobre minione dni...


a za chwilę włączymy ich ulubione hity z tanecznych zajęć
( ku pamięci: klik + klik )
i chwilę popląsamy

miły dobry dzień... :)

poniedziałek, 23 lutego 2015

Planetarium :)



Za nami wycieczka do Planetarium




 





i tak sobie myślę, że jeśli ktoś ma ochotę na autoterapię opartą na dystansie to jest to dobre miejsce :)
7 złotych - a za to możliwość pełnego zanurzenia w refleksjach na temat skali: siebie, swoich problemów, swoich poczynań ;)

ogromna sala na planie okręgu, miękkie fotele, ciepło, muzyka i znienacka, zaraz po zgaśnięciu świateł, fantastycznie rozgwieżdżony nieboskłon ponad głowami
jak gdyby się było latem na jachcie, na pełnym spokojnym morzu, gdzie nie dochodzą żadne światła mogące przyćmić widoczność gwiazd
i leży się na pokładzie i chłonie potęgę wszechświata

K. drzemał raz po raz zerkając na te fantastyczne widoki i nie targały nim refleksje o dystansie
- On z nim za pan brat, jest człowiekiem o wielkiej umiejętności spoglądania na problemy z dystansu
ja natomiast po części dzieliłam z dziećmi fabułę przedstawienia
a po części wspominałam słowa C. Sagana o błękitnej kropce - zdjęciu Ziemi widocznej z sondy kosmicznej Voyager 1 (klik):







 "Spójrz ponownie na tę kropkę. To nasz dom. To my.
Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz.
O których kiedykolwiek słyszałeś. 
 Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie..."




Jestem na świeżo po lekturze książek Dziewczyna z poczty (klik) i Lawendowy pył (klik) oraz filmie Snajper i w połączeniu z wrażeniami z planetarium myślę sobie jak cenny w życiu jest dystans ale też jak bardzo luksusowe jest to doznanie. Jak często sytuacja polityczna i ekonomiczna na niego nie pozwalają...

ale też jak warto, jak trzeba starać się o niego

pozwala na myśli o innych możliwościach
czasem o tym, że ma się wybór

tak więc i o wyborach myślałam
na ile są one nasze

myślałam o wyborach, jakie podejmą kiedyś dzieci
mój Tato po spektaklu opowiadał im o pracy astronomów i astronautów

mam nadzieję, że nie rozbudził ich fantazji za bardzo i akurat te zawody nie staną się ich wyborem ;)

a potem przyszła mi myśl jak wiele potencjalności w nich drzemie
i przypomniało mi się zdanie z Nocnego pociągu do Lizbony Pascala Mercier


 
Jeśli naprawdę jest tak
że możemy przeżyć tylko małą część tego,
co się w nas znajduje
- co dzieje się z resztą?



reszta czeka może na inne okoliczności, których powinniśmy szukać
a może to one szukają nas?
a może gdzieś w gwiazdach zapisane jest jednak, że wykorzystamy wszystkie nasze potencjalności
w swoim czasie
lub innych czasoprzestrzeniach :)

Planetarium to niezwykłe miejsce
bardzo refleksjo-sprawcze ;)
polecam :))














piątek, 20 lutego 2015

Niebo nad Szczawnicą i plany



- A wiesz Mamusiu, że Pani dzisiaj też opowiadała o gwiazdach? mówiła o Niedźwiedzicy i pokazywała jak wygląda Wielki Wóz
- naprawdę? a to zbieg okoliczności ! wczoraj my a dzisiaj Pani :)
- no właśnie! i powiedzieliśmy, że jest jeszcze Kasjopeja i Pas Oriona :)

miło mi się zrobiło
faktycznie poprzedniego wieczoru wracając do domu zachwycaliśmy się przedwiosennym niebem z odpływającą za horyzont flotą nocnych obłoczków odsłaniającą rozgwieżdżony nieboskłon
zimno już było ale ciekawość rozpalała wyobraźnię :)

- a kto wymyślił te nazwy Mamusiu?
- nie wiem dokładnie, ale większość chyba greccy astronomowie
- a dlaczego?
- konstelacje pomagały marynarzom dotrzeć bezpiecznie do domu: gwiazda polarna zawsze wskazywała i wskazuje kierunek północny a krzyż południa południowy, ja lubię też myśleć, że po to, by ludzie częściej patrzyli w niebo i zachwycali się nim :) jak my teraz :))

staliśmy sobie przed domem zamiast wchodzić do środka i gawędziliśmy
a w zakamarkach umysłu już nowe myśli wmyślały się w życie:
pojedziemy do planetarium, obejrzymy jeden z tych magicznych spektakli, po których człowiek wychodzi na miękkich nogach z dojmującym uczuciem  potęgi wszechświata i swojej w nim maleńkości, wypożyczymy z biblioteki jakąś wspaniałą księgę o gwiazdach (by mama mogła się douczyć ;) a może nawet kupimy sobie jakiś piękny atlas

lubię to uczucie niesienia na fali nowych wzruszeń
tyle zawdzięczam dziecięcości moich miłych
ich tyle ciekawi :)

przypomniały mi się moje wspomnienia z gwiazdozbiorami
wakacje z rodzicami i bratem w Szczawnicy
i wieczorne spacery, kiedy Tato opowiadał o konstelacjach i pokazywał gdzie leżą

i randki z liceum ;)
i wyjazd do pracy w Stanach, gdzie poznałam wspaniałą dziewczynę z Białorusi, która miała właśnie takie pomysły jak spanie w kilka dziewczyn pod gołym niebem, nazywanie gwiazdozbiorów - każda w swoim języku, czasem nawet nocne kąpiele w oceanie :)

tak, znajomość nocnego nieba jest ważna :)

i cieszę się jak dziecko
znów przed nami emocje, wzruszenia i wielkie, w zadziwieniu otwarte oczy moich miłych na wieść o niesamowitościach tego świata, kosmosu tym razem, i ich prześciganie się w snuciu własnych fantazji i skojarzeń, i ta ich wielka chęć by się nimi podzielić, opowiedzieć i zaśmiać się razem :)

będzie się działo :)

kilka lat temu odwiedziłam z Bączkami i K. Szczawnicę, z której mam właśnie tyle miłych wspomnień, o gwiazdozbiorach między innymi
i bałam się troszkę, że powrót po latach nałoży się warstwą nowych wrażeń na tamte miejsca i dni
z rodzicami, z Mamą...
ale udało się mej głowie wszystko starannie pooddzielać
mam swoją Szczawnicę z dzieciństwa
i drugą z podróży z dziećmi
umysł to dopiero wspaniały kosmos
każda konstelacja wspomnień znajduje w nim swoje miejsce
i emanuje ponadczasową energią...



Szczawnica i okolice
2011







 









































Wracając wspomnieniami do starych wpisów pomyślałam, że stworzę zakładkę Nasze podróże małe i duże. Będę tam wklejała relacje z różnych wyjazdów. Ostatnie dodane to wczesne dzieciństwo Bączków - wyjazd do Doliny Prądnika i wycieczka do Brennej. Nawzruszałam się przy nich :)





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...